Łatwo pomyśleć, że dostępność cyfrowa to temat dla wąskiej grupy osób — i że wystarczy spełnić wymogi ustawy, żeby mieć „to z głowy". To prawda tylko połowicznie.
Bo dostępność to też rodzic, który jedną ręką trzyma dziecko, a drugą próbuje wypełnić formularz na telefonie. To osoba po kontuzji, która przez kilka tygodni nie może swobodnie korzystać z myszki. To ktoś, kto czyta stronę w pełnym słońcu i nie widzi kontrastu tekstu. To osoba starsza, dla której zbyt mały druk i skomplikowany język są realną barierą. Wcześniej czy później, w mniejszym lub większym stopniu — to dotyczy nas wszystkich.
Dlatego na moich szkoleniach nie skupiam się wyłącznie na paragrafach. Pokazuję, jak dostępność realnie ułatwia życie — Waszym klientom, mieszkańcom i pracownikom, a przy okazji: Waszej organizacji.